Impreza Nightskating Warszawa nie jest dla Ciebie bezpieczna
: ndz sierpnia 03, 2014 7:30
Witam,
Piszę ten temat ponieważ czuję że trzeba zareagować i zwrócić na coś uwagę.
Impreza Nightskating Warszawa nie jest dla Ciebie bezpieczna. Tak niestety jest. Do niedawno myślałem że jest zupełnie odwrotnie, jednak przekonałem się przykrym incydencie że jest zupełnie inaczej.
Dnia 19 czerwca 2014 uczestniczyłem na bici rekordu Guinnessa. Było fajnie, choć humor po samym drastycznie źle zorganizowanym biciu rekordu gdzie przez prawie kilometr mostu wlokłem się a nie jechałem, ode chciało mi się całego bicia. Jeśli tak wygląda bicie rekordów, to ja już nie chce bić niczego w życiu bo nie ma to nic wspólnego z przyjemnością i frajdą. Tyle o przejeździe, teraz na temat samego niebezpieczeństwa.
Dojeżdżaliśmy do końca bicia rekordu i peleton na chwile się zatrzymał. W tym momencie jako ze byłem po lewej strony tłumu, jeden z organizatorów w dość nie miły sposób zwrócił mi uwagę żebym wrócił do peletonu, słowami, czy możesz zjechać do prawej? Odpowiedziałem „Nie” dość cicho i kręcąc głowa z uśmiechem i oczywiście zjeżdżając do prawej!. W tym momencie zaczęła się cala geneza problemu, ów nabuzowany człowiek NS TEAM z mikrofonem pojechał do mnie i krzyknął że jak się nie podporządkuje to mogę odpuścić zgromadzenie i on to załatwi. Odpowiedziałem zszokowany reakcją żeby jechał dalej i nie robił ze mnie specjalnego człowieka bo nie ma powodu. On natomiast znów krzycząc odpowiedział że jak nie chce to mogę opuścić zgromadzenie, odpowiedziałem stanowczo żeby jechał daje, na to odjechał i podjechał momentalnie do „starszego stopniem” wolontariusza i zaczął mu opowiadać żeby zareagował z nim i mnie usunął. Patrzyłem się na tego drugiego i kiwałem z niedowierzaniem głową, owy wolontariusz nie uwierzył. Wrzeszczący wolontariusz udał się w moją stronę i przejeżdżając krzyknął żebym nie kiwał głowa i oddalił się, odwróciłem się w jego stronę, jednak dziewczyna jadąca obok mnie złapała mnie za rękaw i powiedziała żebym nie reagował na idiotę.
Byłem zły, zaistniała sytuacja mnie wkurzyła, bo otóż:
-przyjeżdżam na Nightskating Warszawa, rezerwuję sobie wieczór, o oto jeden debil który nie zrozumiał żartu i mimiki twarzy chce wykluczyć mój wysiłek na dzisiejszy dzień, i uważa że ma nade mną władzę.
Tak moi drodzy, o władze się tu rozchodzi, temu idiocie dano kawałek władzy, inaczej nazwanej funkcja który nie zrozumiał że funkcja to znaczy służba innym uczestnikom. Iluż to spotykamy takich samych idiotów na różnych stanowiskach, nie rozumiejących od czego są. Byłem wściekły bo chciano mnie ukarać bez winy bo ktoś dał funkcje idiocie, a skutkiem było by to że bym sobie nie pojeździł dzisiaj i wrócił do domu przez idiotę!!!
Jechaliśmy dalej.
W okolicach tego miejsca https://www.google.pl/maps/place/52%C2% ... !1s0x0:0x0
Zobaczyłem Krzykacza po raz kolejny i kiedy wracał ponownie na tył peletonu zajechałem mu lekko drogę chcąc go zatrzymać, powiedziałem do niego że teraz pogadamy. Stanąłem do niego twarzą w twarz….. i zachwiałem się na rolkach przez co zaczęły odjeżdżać mi do tyłu, złapałem się go za rękawy żeby nie upaść. Kiedy podnosiłem głowę o zgrozo dostałem jego kaskiem z przypiętą do niego głową prosto w twarz. Łzy mi momentalnie doszły do oczu, nos bolał potwornie, straciłem orientacje co się stało. Popatrzyłem w jego stronę, stał już na trawie koło jezdni i krzyczał żebym podszedł to się policzymy.
Tak dobrze państwo czytają, ZAPRASZAŁ mnie do bójki w rolkach na trawie wśród przejeżdżających kobiet, dzieci i reszty uczestników, jeden z organizatorów imprezy, wolontariusz! Krzyczał do mnie to któryś raz. Poczułem się trochę jak bym był w innym świecie, byłem atakowany przez tego wolontariusza zupełnie bez powodu. Powiedziałem mu żeby poczekał i sięgnąłem do plecaka po gaz pieprzowy. Trochę go szukałem bo zapomniałem gdzie go włożyłem. Wyciągnąłem go i skierowałem się w stronę krewkiego wolontariusza. Momentalnie pobił rekord na 100! Jechał pod prąd krzycząc że w peletonie jest nożownik!!! Momentalnie na Walkie-Talkie (czego się dowiedziałem później) rozeszła się fama że w peletonie jest NOŻOWNIK!! A wiec tak się zostaje nożownikiem, od żartu do nożownictwa, tytułu mojej nowej książki. Oczyśćcie rozumiem że mogło mu się przewidzieć, czarny sprej, wyobraźnia dopisała swoje, musiał się nieźle wystraszyć. Jechałem za nim do końca, nie ze pędziłem, raczej 3 na godzinę bo byłem oszołomiony uderzeniem i bolał mnie nos, w oczach miałem łzy z bólu. Dojechałem do końca peletonu gdzie stał już z dwoma ratownikami i pokazując na mnie palcem krzyczał – „ON MA NÓŻ, uważajcie!!
Ratownicy zapytali spokojnie czy pan ma NÓŻ?
OCZYWIŚCIE WRZASNĄŁEM, ZARAZ WAS WYRŻNĘ!!!!! EHEHEEHEHEHEHEHEH ( Demoniczny śmiech)
Nie, nie odpowiedziałem tak, odpowiedziałem że mam gaz i że mnie uderzył z główki ten tam kaskiem prosto w twarz. Jeden z ratowników poproszony przeze mnie podszedł do mnie i zajrzał mi w twarz. Było ciemno, otarłem łzy, nie płakałem jak dzidzia. Stwierdził że nic mi nie jest (to ważne bo potem upierał się że oświadczyłem przecież wszystkim że nic mi nie jest mimo że mówiłem że boli mnie nos który puchł)
Pojawił się wezwany patrol policji, sam prosiłem żeby go wezwali, sami również to zrobili, „widzący noże” wciąż nie odpuszczał. ON ma nóż, on ma nóż, proszę go przeszukać, policjantka spojrzała na mnie i….. powiedziała ze zaraz przyjedzie następny patrol i pojechała dalej .
„Widzący noże” ocknął się, lub jak kto woli, wystraszył. Stwierdził że idzie pomagać innym ( co za gorliwy pomocnik, jak mi pomógł nastawić nos bo wcześniej miałem krzywy, teraz go wyprostował.
Odpowiedziałem stanowcze NIE. Powiedziałem że czekamy na patrol, bo mnie zaatakowałeś i nigdzie się nie ruszasz bo Cie nie znam. Zresztą jak bym znał też bym nie puścił.
„Widzący noże” nie był przyzwyczajony do sprzeciwu, zareagował w zupełnie nieprzewidywalny (przez poprzednie incydenty) sposób.
-Zamknij się, z tobą nie gadam, zaraz zdejmę rolki i się policzymy.
Odpowiedziałem że – Nigdzie nie jedziesz, bo uderzyłeś mnie w twarz i czekamy na policję.
Zamknij się, z tobą skończyłem, zaraz zdejmę rolki!!! Już mnie to !@#$ i zaraz się policzymy.
Powiedziałem dosadniej że – Nigdzie je jedziesz bo czekamy na policję.
-Zamknij się zaraz Ci zajebie, bo już mnie to naprawdę !@#$ i zdejmie rolki. ( Co za brutal, bron biologiczna została zakazana już dawno w użytku bojowym)
Wobec biologicznej katastrofy ratownicy zachowali niewzruszoną postawę, nie robiąc nic, a mówiąc całkiem poważnie, znajdowałem się w sytuacji gdzie jeden krewki wolontariusz groził mi pobiciem, a dwóch ratowników stało i się przyglądało. Gdyby doszło do bijatyki, po której stronie by stanęli? Byłem w tragicznej sytuacji i wcale mi nie było do śmiechu, czułem się zagrożony i zaszczuty. Wyciągnąłem gaz i użyłem w stronę wolontariusza aby go zatrzymać na miejscu, jednak zrobiłem to na tyle wolo że zdołał odwrócić głowę i większość strumienia poszła na jego plecy.
Na chwilę wrócę do Ratowników którzy składali przysięgę pomagać poszkodowanym i nie szkodzić im a poza tym są szkoleni z podstaw samoobrony ( wiem to bo ukończyłem rok ratownictwa zanim mi się znudziło). Bez problemu mogli by powstrzymać grożącego wolontariusza, jednak o dziwo nie reagowali. Widocznie byli przyzwyczajeni i niemo popierali takie zachowanie. Byłem przerażony i zniesmaczony.
Przyjechał patrol, główny założyciel Nightskating Rescue Team odszedł na chwile i zdał relacje, zdaje się że bardzo jednostronną bo kiedy przyszedł funkcjonariusz wysłuchał mojej wersji a potem wersji „Widzącego noże”, który tez oczywiście oświadczył że mam nóż i nalega na przeszukanie do którego jednak nie doszło. Przed chwilą groził mi zdjęciem rolek i rzuceniem się na człowieka z nożem jak by go nie miał a teraz znowu strach przed nożem, wniosek jest jasny, posiadam znikający nóź. Całkiem poważnie. Mówiłem cała prawdę i powiedziałem do ratowników żeby potwierdzili że przed chwilą mi groził „widzący noże” i chciał się oddalić z miejsca przestępstwa. Obaj ratownicy wymijająco kłamali że już powiedzieli swoja wersję nie potwierdzając tych słów (chwilo głuchota rozumiem). Poproszono mnie o opuszczenie zgromadzenia (zgromadzenie było już 5 km dalej bo to trwało z 40 min) jak bym w ogóle jeszcze miał przyjemność jechać z tymi dbającymi o moje bezpieczeństwo ratownikami, i gorliwymi wolontariuszami.
Widzący noże
Wróciłem do domu, napisałem postu na Nightskating Warszawa Facebook żeby ci co widzieli sytuacje uderzenia zgłosili się do mnie na maila. Ilość hejtu jaka otrzymałem mogłem jeść widelcem i kroić nożem. Zmobilizowani znajomi (90% piszących miało owego wolontariusza w znajomych) z pasja rozczłonkowywała mnie i rozjeżdżała ciężkimi młynarskimi kołami.
Niestety nie zgnębili mnie do końca, znalazły się osoby które napisały do mnie i potwierdziły ta wersje, oto obrazki kilku.
Ciekawy jest ciąg dalszy historii.
Następnego dnia trzymałem telefon on organizatora ponieważ wieczorem wysłałem mu maila żeby go poinformować o tym czego dopuścił się jego wolontariusz. Organizator powinien takie rzeczy wiedzieć. Oczekiwałem odpowiedzi człowieka.
Następnego dnia około 14 zadzwoniło do mnie zwierzę.
Witam, jestem organizatorem Nightskating Warszawa ………..( tutaj chyba oczekiwał na aplauz)
Dlaczego użył Pan gazu, przeszedł szybko do rzeczy
Wyjaśniłem grzecznie o co chodzi, wciąż liczyłem na człowieka, ale już mniej.
Dlaczego użył Pan, gazu, czy Pan wie że nie można używać gazu na zgromadzeniach?
O RLY? A wolno walić z główki w kasku prosto w twarz?
Dlaczego użył Pan gazu…… organizator był nieugięty, rozmowa przeciągała się do 40 min.
Prosiłem o przeproszenie mnie na piśmie bo jako organizator powinien Pan wziąć odpowiedzialność za swoich wolontariuszy i ich ukarać. Organizator zaczął mnie zapewniać ze zainteresuje się sprawo i ukarze jakoś wolontariusza. Z czasem zaczęła się weryfikować wizja jaką otrzymał od swoich kolegów.
Zarzucił mi w 5 min że policja mnie usuwała ze zgromadzenia? O RLY? Czy ktokolwiek dział kiedykolwiek cos takiego?
Szybko z tego zrezygnował. Pojawiło się pytanie dlaczego używałem noża („widzący noże” wciąż nie odpuszczał). Mit w końcu został obalony.
Pana organizatora głównie interesował powód dlaczego użyłem gazu, nie było uderzenia kaskiem, ba nawet nie było kontaktu z wolontariuszem, ba ja wyciągnąłem ponoć nóź bez ostrzeżenia i zacząłem biec z nim do wolontariusza bez ostrzeżenia. Poziom absurdu tej dyskusji sięgał zenitu, pod koniec już sam organizator milcz kiedy obalałem mu kolejne „prawdy” Skończyło się na tym że organizator miał wyjaśnić i się odezwał.
Odezwał się następnego dnia, mailowo.
Mail
Jeszcze przed mailem, 30 min po telefonie zadzwonił do mnie Sam KRIS ER ( oklaski tutaj) który nie dał mi absolutnie dojść do słowa. Wmawiał mi że uderzył mnie kaskiem w kask a jednocześnie usprawiedliwiał się że jest żołnierzem byłym i robi rzeczy automatycznie? O RLY? Ja ci kazałem być idiota żołnierzem? Teraz mam Cię tolerować że stałeś się pustym matołem na twoje osobiste życzenie?
Zaprosił mnie nawet na piwo, i poinstruował mnie jakie mam kupić dla niego to on kupi dla mnie takie same…… O RLY? A jak kupie inne to mnie nim pierdolniesz?
Przepraszam, skłamałem, zaprosił mnie na ognisko z piwem gdzie wśród jego znajomych wyjaśnilibyśmy sprawie….. w skrócie nasłuchał bym się o tym jaki to jestem agresywny…. Naprawdę myślał że po 3 kilowym hejcie jeszcze przyjdę na ognisko poprosić żeby naszczał na moje zwłoki?
Ciekawostka jest to że zadzwonił do mnie 5 min po tym grożąc mi żebym nie przechodził jednak bo odmówiłem oddania krwi na raną wolontariuszkę Nightskating Warszawa która zachwalając jazdę w kasku w TV wybrała się na Nightskating Warszawa bez kasku i uległa wypadkowi.
Po 2 minutach ponownie wystosował zaproszenie z przeprosinami kiedy dowiedział się że, nie odmówiłem dania krwi tylko dałem z typowo ludzkich powodów a nie z takich (tutaj sytuuje jeden komentarz zachęcający do oddania krwi)
„CO TO MA BYĆ, 18 000 fanów na facebooku a nikt nie idzie oddać krwi?
O RLY? Nie wiedziałem że jak się zapisuje na Nightskating Warszawa to również zrzekam się krwi na jego wolontariuszy i organizatorów.
Na tym temat się zakończył, a ognisko nie poszedłem.
Hejty: Kiedy wszedłem dziś wszystkie hejty w moją stronę zostały skasowane, w końcu minęło prawie półtora miesiąca, zostało tylko kilka
Klik
Wiadomości od osób wspierających i widzących zajście
Klik
Klik
Pojawia się pytanie dlaczego pisze o tym teraz. Odpowiedz na to mam, i pisze to z różnych powód.
- Ponieważ to prawda, i gdzieś kiedyś możliwe ktoś znajdzie się w podobnej sytuacji i znajdzie ten post, artykuł o tym że ktoś już kiedyś też był tak źle po traktowy (choć źle to małe słowo) przez organizacje i wolontariuszy Nightskating Warszawa.
- Bo mnie to gryzło i nie mam zamiaru trzymać takiej opowieści wewnątrz siebie.
- Bo należy tak postąpić.
- Bo owy wolontariusz wciąż pomaga w organizacji imprezy
- Bo możliwe że znajdzie się ktoś kto zorganizuje konkurencyjną imprezę w lepszym wykonaniu, lepszymi wolontariuszami i organizacja z prawdziwego zdarzenia a nie pseudo popisami.
„Widzący noże” inaczej „Krzykacz” – to „aktywny” rolkarz którego imieniem nazwano ławkę……. Oraz organizacje nazwiska pod nazwą…. Będzie KURWA GRILL! (co za polot)
Klik
„Organizator” – Michał Kapisz, człowiek migający się kompletnie od odpowiedzialności za swoich wolontariuszy.
Klik
„Daniel Figura” – Kłamliwy założyciel Nightskating Rescue Team. Kłamie w żywe oczy policji i uczestnikom. Nie robi tego z pasji. Jak się wygadał organizator ma płacone od imprezy.
Klik
Michal Nowak – podległy Danielowi i równie kłamliwy ratownik.
Klik
Policjantów danych nie mam.
Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
Jak ktoś chce wspólnie pośmigać w warszawie, zapraszam.
Piszę ten temat ponieważ czuję że trzeba zareagować i zwrócić na coś uwagę.
Impreza Nightskating Warszawa nie jest dla Ciebie bezpieczna. Tak niestety jest. Do niedawno myślałem że jest zupełnie odwrotnie, jednak przekonałem się przykrym incydencie że jest zupełnie inaczej.
Dnia 19 czerwca 2014 uczestniczyłem na bici rekordu Guinnessa. Było fajnie, choć humor po samym drastycznie źle zorganizowanym biciu rekordu gdzie przez prawie kilometr mostu wlokłem się a nie jechałem, ode chciało mi się całego bicia. Jeśli tak wygląda bicie rekordów, to ja już nie chce bić niczego w życiu bo nie ma to nic wspólnego z przyjemnością i frajdą. Tyle o przejeździe, teraz na temat samego niebezpieczeństwa.
Dojeżdżaliśmy do końca bicia rekordu i peleton na chwile się zatrzymał. W tym momencie jako ze byłem po lewej strony tłumu, jeden z organizatorów w dość nie miły sposób zwrócił mi uwagę żebym wrócił do peletonu, słowami, czy możesz zjechać do prawej? Odpowiedziałem „Nie” dość cicho i kręcąc głowa z uśmiechem i oczywiście zjeżdżając do prawej!. W tym momencie zaczęła się cala geneza problemu, ów nabuzowany człowiek NS TEAM z mikrofonem pojechał do mnie i krzyknął że jak się nie podporządkuje to mogę odpuścić zgromadzenie i on to załatwi. Odpowiedziałem zszokowany reakcją żeby jechał dalej i nie robił ze mnie specjalnego człowieka bo nie ma powodu. On natomiast znów krzycząc odpowiedział że jak nie chce to mogę opuścić zgromadzenie, odpowiedziałem stanowczo żeby jechał daje, na to odjechał i podjechał momentalnie do „starszego stopniem” wolontariusza i zaczął mu opowiadać żeby zareagował z nim i mnie usunął. Patrzyłem się na tego drugiego i kiwałem z niedowierzaniem głową, owy wolontariusz nie uwierzył. Wrzeszczący wolontariusz udał się w moją stronę i przejeżdżając krzyknął żebym nie kiwał głowa i oddalił się, odwróciłem się w jego stronę, jednak dziewczyna jadąca obok mnie złapała mnie za rękaw i powiedziała żebym nie reagował na idiotę.
Byłem zły, zaistniała sytuacja mnie wkurzyła, bo otóż:
-przyjeżdżam na Nightskating Warszawa, rezerwuję sobie wieczór, o oto jeden debil który nie zrozumiał żartu i mimiki twarzy chce wykluczyć mój wysiłek na dzisiejszy dzień, i uważa że ma nade mną władzę.
Tak moi drodzy, o władze się tu rozchodzi, temu idiocie dano kawałek władzy, inaczej nazwanej funkcja który nie zrozumiał że funkcja to znaczy służba innym uczestnikom. Iluż to spotykamy takich samych idiotów na różnych stanowiskach, nie rozumiejących od czego są. Byłem wściekły bo chciano mnie ukarać bez winy bo ktoś dał funkcje idiocie, a skutkiem było by to że bym sobie nie pojeździł dzisiaj i wrócił do domu przez idiotę!!!
Jechaliśmy dalej.
W okolicach tego miejsca https://www.google.pl/maps/place/52%C2% ... !1s0x0:0x0
Zobaczyłem Krzykacza po raz kolejny i kiedy wracał ponownie na tył peletonu zajechałem mu lekko drogę chcąc go zatrzymać, powiedziałem do niego że teraz pogadamy. Stanąłem do niego twarzą w twarz….. i zachwiałem się na rolkach przez co zaczęły odjeżdżać mi do tyłu, złapałem się go za rękawy żeby nie upaść. Kiedy podnosiłem głowę o zgrozo dostałem jego kaskiem z przypiętą do niego głową prosto w twarz. Łzy mi momentalnie doszły do oczu, nos bolał potwornie, straciłem orientacje co się stało. Popatrzyłem w jego stronę, stał już na trawie koło jezdni i krzyczał żebym podszedł to się policzymy.
Tak dobrze państwo czytają, ZAPRASZAŁ mnie do bójki w rolkach na trawie wśród przejeżdżających kobiet, dzieci i reszty uczestników, jeden z organizatorów imprezy, wolontariusz! Krzyczał do mnie to któryś raz. Poczułem się trochę jak bym był w innym świecie, byłem atakowany przez tego wolontariusza zupełnie bez powodu. Powiedziałem mu żeby poczekał i sięgnąłem do plecaka po gaz pieprzowy. Trochę go szukałem bo zapomniałem gdzie go włożyłem. Wyciągnąłem go i skierowałem się w stronę krewkiego wolontariusza. Momentalnie pobił rekord na 100! Jechał pod prąd krzycząc że w peletonie jest nożownik!!! Momentalnie na Walkie-Talkie (czego się dowiedziałem później) rozeszła się fama że w peletonie jest NOŻOWNIK!! A wiec tak się zostaje nożownikiem, od żartu do nożownictwa, tytułu mojej nowej książki. Oczyśćcie rozumiem że mogło mu się przewidzieć, czarny sprej, wyobraźnia dopisała swoje, musiał się nieźle wystraszyć. Jechałem za nim do końca, nie ze pędziłem, raczej 3 na godzinę bo byłem oszołomiony uderzeniem i bolał mnie nos, w oczach miałem łzy z bólu. Dojechałem do końca peletonu gdzie stał już z dwoma ratownikami i pokazując na mnie palcem krzyczał – „ON MA NÓŻ, uważajcie!!
Ratownicy zapytali spokojnie czy pan ma NÓŻ?
OCZYWIŚCIE WRZASNĄŁEM, ZARAZ WAS WYRŻNĘ!!!!! EHEHEEHEHEHEHEHEH ( Demoniczny śmiech)
Nie, nie odpowiedziałem tak, odpowiedziałem że mam gaz i że mnie uderzył z główki ten tam kaskiem prosto w twarz. Jeden z ratowników poproszony przeze mnie podszedł do mnie i zajrzał mi w twarz. Było ciemno, otarłem łzy, nie płakałem jak dzidzia. Stwierdził że nic mi nie jest (to ważne bo potem upierał się że oświadczyłem przecież wszystkim że nic mi nie jest mimo że mówiłem że boli mnie nos który puchł)
Pojawił się wezwany patrol policji, sam prosiłem żeby go wezwali, sami również to zrobili, „widzący noże” wciąż nie odpuszczał. ON ma nóż, on ma nóż, proszę go przeszukać, policjantka spojrzała na mnie i….. powiedziała ze zaraz przyjedzie następny patrol i pojechała dalej .
„Widzący noże” ocknął się, lub jak kto woli, wystraszył. Stwierdził że idzie pomagać innym ( co za gorliwy pomocnik, jak mi pomógł nastawić nos bo wcześniej miałem krzywy, teraz go wyprostował.
Odpowiedziałem stanowcze NIE. Powiedziałem że czekamy na patrol, bo mnie zaatakowałeś i nigdzie się nie ruszasz bo Cie nie znam. Zresztą jak bym znał też bym nie puścił.
„Widzący noże” nie był przyzwyczajony do sprzeciwu, zareagował w zupełnie nieprzewidywalny (przez poprzednie incydenty) sposób.
-Zamknij się, z tobą nie gadam, zaraz zdejmę rolki i się policzymy.
Odpowiedziałem że – Nigdzie nie jedziesz, bo uderzyłeś mnie w twarz i czekamy na policję.
Zamknij się, z tobą skończyłem, zaraz zdejmę rolki!!! Już mnie to !@#$ i zaraz się policzymy.
Powiedziałem dosadniej że – Nigdzie je jedziesz bo czekamy na policję.
-Zamknij się zaraz Ci zajebie, bo już mnie to naprawdę !@#$ i zdejmie rolki. ( Co za brutal, bron biologiczna została zakazana już dawno w użytku bojowym)
Wobec biologicznej katastrofy ratownicy zachowali niewzruszoną postawę, nie robiąc nic, a mówiąc całkiem poważnie, znajdowałem się w sytuacji gdzie jeden krewki wolontariusz groził mi pobiciem, a dwóch ratowników stało i się przyglądało. Gdyby doszło do bijatyki, po której stronie by stanęli? Byłem w tragicznej sytuacji i wcale mi nie było do śmiechu, czułem się zagrożony i zaszczuty. Wyciągnąłem gaz i użyłem w stronę wolontariusza aby go zatrzymać na miejscu, jednak zrobiłem to na tyle wolo że zdołał odwrócić głowę i większość strumienia poszła na jego plecy.
Na chwilę wrócę do Ratowników którzy składali przysięgę pomagać poszkodowanym i nie szkodzić im a poza tym są szkoleni z podstaw samoobrony ( wiem to bo ukończyłem rok ratownictwa zanim mi się znudziło). Bez problemu mogli by powstrzymać grożącego wolontariusza, jednak o dziwo nie reagowali. Widocznie byli przyzwyczajeni i niemo popierali takie zachowanie. Byłem przerażony i zniesmaczony.
Przyjechał patrol, główny założyciel Nightskating Rescue Team odszedł na chwile i zdał relacje, zdaje się że bardzo jednostronną bo kiedy przyszedł funkcjonariusz wysłuchał mojej wersji a potem wersji „Widzącego noże”, który tez oczywiście oświadczył że mam nóż i nalega na przeszukanie do którego jednak nie doszło. Przed chwilą groził mi zdjęciem rolek i rzuceniem się na człowieka z nożem jak by go nie miał a teraz znowu strach przed nożem, wniosek jest jasny, posiadam znikający nóź. Całkiem poważnie. Mówiłem cała prawdę i powiedziałem do ratowników żeby potwierdzili że przed chwilą mi groził „widzący noże” i chciał się oddalić z miejsca przestępstwa. Obaj ratownicy wymijająco kłamali że już powiedzieli swoja wersję nie potwierdzając tych słów (chwilo głuchota rozumiem). Poproszono mnie o opuszczenie zgromadzenia (zgromadzenie było już 5 km dalej bo to trwało z 40 min) jak bym w ogóle jeszcze miał przyjemność jechać z tymi dbającymi o moje bezpieczeństwo ratownikami, i gorliwymi wolontariuszami.
Widzący noże
Wróciłem do domu, napisałem postu na Nightskating Warszawa Facebook żeby ci co widzieli sytuacje uderzenia zgłosili się do mnie na maila. Ilość hejtu jaka otrzymałem mogłem jeść widelcem i kroić nożem. Zmobilizowani znajomi (90% piszących miało owego wolontariusza w znajomych) z pasja rozczłonkowywała mnie i rozjeżdżała ciężkimi młynarskimi kołami.
Niestety nie zgnębili mnie do końca, znalazły się osoby które napisały do mnie i potwierdziły ta wersje, oto obrazki kilku.
Ciekawy jest ciąg dalszy historii.
Następnego dnia trzymałem telefon on organizatora ponieważ wieczorem wysłałem mu maila żeby go poinformować o tym czego dopuścił się jego wolontariusz. Organizator powinien takie rzeczy wiedzieć. Oczekiwałem odpowiedzi człowieka.
Następnego dnia około 14 zadzwoniło do mnie zwierzę.
Witam, jestem organizatorem Nightskating Warszawa ………..( tutaj chyba oczekiwał na aplauz)
Dlaczego użył Pan gazu, przeszedł szybko do rzeczy
Wyjaśniłem grzecznie o co chodzi, wciąż liczyłem na człowieka, ale już mniej.
Dlaczego użył Pan, gazu, czy Pan wie że nie można używać gazu na zgromadzeniach?
O RLY? A wolno walić z główki w kasku prosto w twarz?
Dlaczego użył Pan gazu…… organizator był nieugięty, rozmowa przeciągała się do 40 min.
Prosiłem o przeproszenie mnie na piśmie bo jako organizator powinien Pan wziąć odpowiedzialność za swoich wolontariuszy i ich ukarać. Organizator zaczął mnie zapewniać ze zainteresuje się sprawo i ukarze jakoś wolontariusza. Z czasem zaczęła się weryfikować wizja jaką otrzymał od swoich kolegów.
Zarzucił mi w 5 min że policja mnie usuwała ze zgromadzenia? O RLY? Czy ktokolwiek dział kiedykolwiek cos takiego?
Szybko z tego zrezygnował. Pojawiło się pytanie dlaczego używałem noża („widzący noże” wciąż nie odpuszczał). Mit w końcu został obalony.
Pana organizatora głównie interesował powód dlaczego użyłem gazu, nie było uderzenia kaskiem, ba nawet nie było kontaktu z wolontariuszem, ba ja wyciągnąłem ponoć nóź bez ostrzeżenia i zacząłem biec z nim do wolontariusza bez ostrzeżenia. Poziom absurdu tej dyskusji sięgał zenitu, pod koniec już sam organizator milcz kiedy obalałem mu kolejne „prawdy” Skończyło się na tym że organizator miał wyjaśnić i się odezwał.
Odezwał się następnego dnia, mailowo.
Jeszcze przed mailem, 30 min po telefonie zadzwonił do mnie Sam KRIS ER ( oklaski tutaj) który nie dał mi absolutnie dojść do słowa. Wmawiał mi że uderzył mnie kaskiem w kask a jednocześnie usprawiedliwiał się że jest żołnierzem byłym i robi rzeczy automatycznie? O RLY? Ja ci kazałem być idiota żołnierzem? Teraz mam Cię tolerować że stałeś się pustym matołem na twoje osobiste życzenie?
Zaprosił mnie nawet na piwo, i poinstruował mnie jakie mam kupić dla niego to on kupi dla mnie takie same…… O RLY? A jak kupie inne to mnie nim pierdolniesz?
Przepraszam, skłamałem, zaprosił mnie na ognisko z piwem gdzie wśród jego znajomych wyjaśnilibyśmy sprawie….. w skrócie nasłuchał bym się o tym jaki to jestem agresywny…. Naprawdę myślał że po 3 kilowym hejcie jeszcze przyjdę na ognisko poprosić żeby naszczał na moje zwłoki?
Ciekawostka jest to że zadzwonił do mnie 5 min po tym grożąc mi żebym nie przechodził jednak bo odmówiłem oddania krwi na raną wolontariuszkę Nightskating Warszawa która zachwalając jazdę w kasku w TV wybrała się na Nightskating Warszawa bez kasku i uległa wypadkowi.
Po 2 minutach ponownie wystosował zaproszenie z przeprosinami kiedy dowiedział się że, nie odmówiłem dania krwi tylko dałem z typowo ludzkich powodów a nie z takich (tutaj sytuuje jeden komentarz zachęcający do oddania krwi)
„CO TO MA BYĆ, 18 000 fanów na facebooku a nikt nie idzie oddać krwi?
O RLY? Nie wiedziałem że jak się zapisuje na Nightskating Warszawa to również zrzekam się krwi na jego wolontariuszy i organizatorów.
Na tym temat się zakończył, a ognisko nie poszedłem.
Hejty: Kiedy wszedłem dziś wszystkie hejty w moją stronę zostały skasowane, w końcu minęło prawie półtora miesiąca, zostało tylko kilka
Klik
Wiadomości od osób wspierających i widzących zajście
Klik
Klik
Pojawia się pytanie dlaczego pisze o tym teraz. Odpowiedz na to mam, i pisze to z różnych powód.
- Ponieważ to prawda, i gdzieś kiedyś możliwe ktoś znajdzie się w podobnej sytuacji i znajdzie ten post, artykuł o tym że ktoś już kiedyś też był tak źle po traktowy (choć źle to małe słowo) przez organizacje i wolontariuszy Nightskating Warszawa.
- Bo mnie to gryzło i nie mam zamiaru trzymać takiej opowieści wewnątrz siebie.
- Bo należy tak postąpić.
- Bo owy wolontariusz wciąż pomaga w organizacji imprezy
- Bo możliwe że znajdzie się ktoś kto zorganizuje konkurencyjną imprezę w lepszym wykonaniu, lepszymi wolontariuszami i organizacja z prawdziwego zdarzenia a nie pseudo popisami.
„Widzący noże” inaczej „Krzykacz” – to „aktywny” rolkarz którego imieniem nazwano ławkę……. Oraz organizacje nazwiska pod nazwą…. Będzie KURWA GRILL! (co za polot)
Klik
„Organizator” – Michał Kapisz, człowiek migający się kompletnie od odpowiedzialności za swoich wolontariuszy.
Klik
„Daniel Figura” – Kłamliwy założyciel Nightskating Rescue Team. Kłamie w żywe oczy policji i uczestnikom. Nie robi tego z pasji. Jak się wygadał organizator ma płacone od imprezy.
Klik
Michal Nowak – podległy Danielowi i równie kłamliwy ratownik.
Klik
Policjantów danych nie mam.
Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
Jak ktoś chce wspólnie pośmigać w warszawie, zapraszam.