obiecałem że opiszę moją przygodę z kostką do końca.
a więc:... dawno, dawno temu, za siedmioma górami....
Zaczęło się od tego, że po maratonie toruńskim strasznie spuchła mi noga w kostce i całe śródstopie...
Udałem się od ortopedy i traumatologa. obejrzeli nogę, zlecili RTG i ...?
Z kośćmi wszystko ok ale widać spory obrzęk w okolicach kostki. Niestety trafiłem na początki strajku w służbie zdrowia więc nie zostało wykonane USG. I to mój błąd że zaufałem lekarzowi a raczej trzem lekarzom bo zaczęli nagle konsultacje i postanowili założyć mi gips na 2 tygodnie aby więzadła kostki bocznej odpoczęły sobie w tym czasie. Diagnoza była: skręcenie więzadeł kostki bocznej.
Pomyślałem ok, przecież ludzie znają się na swojej robocie i nie mogę kwestionować wszystkiego co oni mówią... Umówiłem się na prywatną wizytę z wykonaniem USG i kompleksowymi badaniami zaraz po zdjęciu gipsu (w sumie zwolnienie i odpoczynek od pracy były dla mnie wskazane w tym czasie...).
Niestety nie zdążyłem dotrzeć na USG bo po tygodniu z nogą w gipsie dostałem gorączki około 39-40 stopni i pojechałem natychmiast do szpitala. Oczywiście ortopeda popatrzył w kartę i powiedział że nie ma co zdejmować gipsu bo jeszcze tydzień został a gorączkę pewnie mam od przeziębienia (często mam katar bo jestem alergikiem). Dopiero po zrobieniu wielkiej awantury lekarz dyżurny nakazał zdjęcie gipsu i ....
... i tutaj zaczęła się dopiero jazda... Moja noga wyglądała jakby miała za chwilę wybuchnąć. Była bordowa z odcieniami zieleni i żółci. A na dodatek miałem 3 kostki. Jedną swoją a dwie to wielkie kule ropne!!! Nagle zlecieli się wszyscy lekarze i kiwali głowami... Po minucie zjawił się pielęgniarz z wózkiem i zabrał mnie na ostry dyżur chirurgiczny. Zobaczył mnie chirurg i prawie wypadły mu oczy... Zadecydował że natychmiast zostaję przyjęty na oddział chirurgii i będę miał ciętą stopę... Mało nie zemdlałem z wrażenia. Wszystko działo się w zawrotnym tempie. Pół godziny później leżałem już w szpitalnym łóżku i czekałem aż się skończy jakaś operacja i przyjdzie do mnie lekarz prowadzący. Na szczęście trafiłem na znakomitego chirurga. Popatrzył i za chwilkę przyszedł z dokumentami do podpisu. Oznajmił że muszą mi pod całkowitym znieczuleniem rozciąć stopę w okolicach kostki i założyć dren aby odprowadzić ropę ze stopy!!!
Nowa diagnoza: ROPIEń STOPY.
Około godziny 22 anestezjolog oznajmił mi na stole operacyjnym że za chwilę zasnę i ... zasnąłem. Obudziłem się po godzinie z obwiązaną nogą i otrzymałem informację że wszystko się udało, nogę mam wyczyszczoną i założony dren. Nawet mnie nie bolało i spokojnie przeleżałem kolejne 3 dni. Później na zmianie opatrunku przyszedł lekarz i na żywca szczypcami wyciągnął mi dren tak że widziałem stopę z dziurą na wylot... Zdezynfekował ranę i kazał leżeć...
Tak przeleżałem tydzień w szpitalu!!!
Teraz minął już tydzień od powrotu ze szpitala. cały czas noga nie jest sprawna. Chodzę już bez kul ale o sporcie mogę zapomnieć. Z rany po drenie cały czas sączą mi się resztki ropy i jakiegoś mazidła które wstrzyknęli mi w stopę.
Rozmawiając z chirurgiem otrzymałem ważne informacje dotyczące powstania całej sytuacji.
To że niepotrzebnie założono mi gips to rzecz jasna. Spowodowało to tylko szybszy rozwój ropienia i mało co nie spowodowało zakażenia. Wtedy mogło być tragicznie.
Ale wracając. Powiedziałem lekarzowi że od dłuższego czasu bolą mnie kostki po jeździe ale ból ustaje po kilkunastu minutach. Niestety ostatnimi czasy ból mijał dopiero po kilku dniach. Lekarz stwierdził że robił mi się tzw. odgniotek czyli stale uciskane miejsce zachowuje się tak jak odcisk ale wewnątrz a nie na zewnątrz stopy (może to dotyczyć np chodzenia w za ciasnych butach itp). Po maratonie toruńskim zdarłem sobie naskórek na kostkach i niestety nie zdezynfekowałem szybko tych ran. Spowodowało to stan zapalny i odgniotek zaczął się przeradzać w ropień. Trwa to dosyć długo ale gips przyspieszył reakcję. Lekarz zalecił aby w takich stanach bólowych stosować okłady z lodu a wszystkie zadrapania i rany w okolicach bardzo dobrze odkażać!
Tak na szybko wyglądała moja przygoda z wyimaginowanym skręceniem wiązadeł kostki bocznej !!! Z więzadłami i kośćmi wszystko ok.
Nauczka na przyszłość to konsultować z co najmniej dwoma lekarzami trudne diagnozy.
zamieszczam jeszcze kilka fotek ku przestrodze. Pamiętajcie: bardzo łatwo zbagatelizować pierwsze objawy. Sporo czytałem na forum że bolą Was kostki po treningach i ten ból długo się utrzymuje. UWAżAJCIE!!!

stopa po zdjęciu gipsu - szkoda że miałem kiepski telefon bo nie widać kolorów

dren w stopie

kolejne zdjęcie z drenem

po wyjęciu drenu

już po szpitalu

już po szpitalu
serdecznie wszystkich pozdrawiam i życzę sukcesów w tym (dla mnie straconym) sezonie. Dajcie z siebie wszystko.






