I drugie pytanie jakie macie miesięczne przebiegi
Ja jak na razie żeby się nie forsować jeżdżę 10 km dziennie, ale mam wrażenie że to mało
Moderatorzy: MirekCz, null, PeterCave
zgadza się to za mało.zwiększyc dystans możesz, po za oddzielnym treningiem, zakładając rolki do i ze szkoły i nie koniecznie jechac do Budy najkrótszą drogą.A z tą prędkością w mieście to nie taka prosta sprawa ,bo to niebezpieczne .Są miejsca gdzie można przyśpieszyc np ścieżki rowerowe ,ale wśród przechdniów trzeba bardzo uważac...Auguro pisze: Ja jak na razie żeby się nie forsować jeżdżę 10 km dziennie, ale mam wrażenie że to mało
Dokładnie. Powiedziałbym nawet, że na pewno.Toudi pisze:Może się okazać, że duże przebiegi przy słabej technice utrwalają złe nawyki.
Niewątpliwie masz rację. Wszystko zależy od tego w jakim celu jeździmy. Jeśli dla rywalizacji i ustalenia hierarchii w peletonie, musimy być szybcy i wytrzymali, technika pomoże osiągnąć ten cel. Jeśli dla przyjemności, drobne niedociągnięcia techniki nie będą nam przeszkadzać. Dla mnie rolki są objawieniem ostatnich dwóch lat, wcześniej praktycznie nie jeździłem, i każdy kilometr na rolkach na świeżym powietrzu i wiatrem we włosach (tzn. po łysinie) pozwala mi poczuć się jak 20-letni młokos walczący o podium, technika i perfekcja to rzecz drugorzędna.Toudi pisze:Może się okazać, że duże przebiegi przy słabej technice utrwalają złe nawyki.
Myślę, że warto rozdzielić budowanie wydolności od szlifowania techniki.