Jedziemy w 2 osoby i po drodze spotykamy znajomych - wszyscy na rolkach, wyhamowałem sobie wjeżdżając na trawę, bo trochę zasuwaliśmy. Zaczynamy jechać sobie z grupką w miarę ogarnięci szykując się do ustawienia gęsiego. Zdążyłem się jeszcze obrócić do tyłu z ciekawości czy nie jedzie jakiś nieogarnięty za nami - no i pech chciał, że jechał i to nie wolno. Szybko poinformowałem ekipę, że jedzie rolkarz, ale czasu było za mało - jechał w tym samym kierunku, co my, tylko że dużo szybciej. Na 100% widział nas, a jak nie widział, no to nie pomyślał, że może coś być. Prawie wleciał w Agę, na szczęście nic się nie stało. Krzyknąłem do niego, żeby kontrolował jazdę - nie powiem, technikę jazdy miał dobrą, jechał szybko, ale to nie znaczy, że umie jeździć - prędkość trzeba kontrolować. No i zaczęła się polemika - przeprosił Agę - jedynie z nią miał kontakt w czasie szaleńczego wymijania i do mnie z tekstem, że to ja nie zachowałem bezpieczeństwa i (UWAGA!) nie poinformowałem reszty, że on jedzie! No słabo mi się zrobiło, nie dość, że spojrzałem w tył (a nie musiałem), poinformowałem resztę, że jedzie to jeszcze wielkie halo, że musiał nas omijać.
Zwracam się z pytaniem, (bo już sam nie wiem
Facet miał takie pretensje żebyście nie uwierzyli - skwitowałem krótko, żeby lepiej nauczył się jeździć. Co z tego, że ma prawidłową technikę odepchnięcia i jedzie w miarę szybko (dogoniłem go i widać było, że chciał się pościgać - wjechałem mu na ambicje widocznie, specjalnie chciałem zobaczyć jak sobie radzi odpychając się, bo powiedział, że umie jeździć) jak nie potrafi kontrolować tej prędkości.
Sam już nie wiem
Napiszcie, co sądzicie o tej sytuacji. Jeśli coś muszę dokładnie wyjaśnić - napiszę w szczegółach, ale sądzę, że jest już i tak bardzo klarownie






