Uff miło było poleniuchować, ale co "dobre" szybko się kończy i w końcu wróciłam do pracy
Czy z moją kostką jest ok to się być może dopiero okaże... po wizycie u ortopedy.
Czy się zrosło nie wiem chirurg nie zrobił RTG, twierdzi, że moja kostka będzie się zrastała 1-1,5 roku. A to, że mi coś przeskakuje w kostce jak chodzę, to całkiem normalne. Zalecił, żebym jeździła w... ortezach, takich dmuchanych po bokach. Jak mi się u licha coś takiego pomieści w butach od rolek? No i gdybym stwierdziła, że mam niestabilną kostkę to żebym sobie poszła do ortopedy. A w ogóle, to po co do niego przyszłam... A najlepiej to, żebym poszła na operację na haluksy...
Mnie już wcześniej wydawało się, że coś w kostce przeskakuje, ale była jeszcze opuchlizna i tego tak nie odczuwałam. Pod koniec to nawet rehabilitant zwrócił uwagę, że coś mi w kostce "lata". Odczuwam to cały czas jak chodzę i w większym stopniu jak mam obcas. Dlatego chodzę na całkiem płaskim. Dr od rehabilitacji zalecił żeby sprawdzić te trzeszczenia, zrobić USG, dalej ćwiczyć i chodzić na basen. A dr co wypisywał zdolność do pracy najpierw jęknął jak zobaczył złamanie, że takie pionowe i po skosie poszło... Trochę postraszył niestabilnością odłamów i stawem rzekomym, zalecił sprawdzić.Oczywiście wszyscy dopytują się czy mam jakieś świeże zdjęcia. Tak samo jak dr który mnie badał przy ubieganiu się odszkodowanie. Ten z kolei zalecił wkładki do butów, a odnośnie przeskakiwania, zasugerował, że może być coś ze stawem.
Nie mogę na razie "nic robić". Ani łyżew, ani rolek, nawet gdyby pogoda była... Opuściłam się w ćwiczeniach, ale obiecuję poprawić się
Może to jednak nic takiego...
