Zacznę od tego że w mojej "karierze"
1. W wieku 17 lat przy skakaniu przez fun boxa ( obrót o 180 stopni ) rolka przy zjeździe zacięła się na miękkim asfalcie a ja zaliczyłem plecy i po 20 minutach nie mogłem ruszać ręką w łokciu , jakby ją ktoś do gipsu włożył - potem wizyta w szpitalu i punkcja w łokieć ( nie polecam) - od tego czasu prawie zawsze ubieram ochraniacze na łokcie.
2. Teraz najgłupszy wypadek , wiek 14-15 , upadek z założonymi rękoma , upadając nawet nie zdążyłem ich rozłożyć tylko swoim ciężarem je przygniotłem w wyniku czego nawet nie mogłem się pozbierać przez pierwszą minutę i myślałem że są połamane
3. Teraz najgorszy wypadek,wiek 18-19 (nie pamiętam) znów fun box , tym razem próba złapania graba przy głupim 180 , co w następstwie przemieniło się w glebe na plecy jeszcze na boxie i przekoziołkowaniem do tyłu , rano 2 dnia nie mogłem ruszyć się z bólu-dosłownie! ale lekarz nic konkretnego nie stwierdził ten wypadek niesie za sobą konsekwencje do dziś bo przy skakaniu i po upadkach plecy bolą...- w tym przypadku mogę poradzić żeby na początek robić triki na mniejszych prędkościach...
4. Kolejny głupi wypadek , skakanie ze schodów w parku chorzowskim , przy lądowaniu zahaczyłem rolką o rolkę w efekcie gleba bez ochraniaczy,potargane spodnie,sporo krwi.
To by było na tyle , w tym roku jeszcze nic ciekawego nie zrobiłem
Pozdrawiam




