Wbiłem się w rolki w kwietniu 2013 roku, bo powiedziałem sobie że w tym roku nauczę się czegoś trudnego... A zawsze uważałem że jazda na łyżwach, wrotkach i rolkach jest piekielnie trudna, kolega z pracy jeszcze "dokręcił śrubę" widząc świeżo kupione rolki, skomentował to: "że nic z tego nie będzie, bo nie jeździłem za młodu na łyżwach". Po tym nie było już odwrotu, zawziąłem się i zacząłem katować rolki no i siebie. Na początku marnie ale w miarę szybko zacząłem "łapać" i jazda zaczęła być niezłą frajdą.
Jeżdżę po mieście - Sulechów - chodniki, niektóre drogi i parkingi przed marketami, często z córą, która też załapała bakcyla - mamy już swoje miejscówki
Szkoda tylko, że tak mało ludzi jeździ na rolkach w Sulechowie...